Chyba nikt się nie spodziewał, że potrafię zrobić tort.. Nawet ja! Ku zaskoczeniu najbliższej rodziny i znajomych, wyszedł przecudowny. Jestem z niego naprawdę dumna, pomimo, że przepis to moje kombinacje alpejskie, a pierwsze podejście było nieudane (spalony placek). Na szczęście nie poddałam się po małej porażce i "motywujących" komentarzach moich kibiców. Zaczęłam od nowa i tak do 2 w nocy walczyłam z żywiołem. Efekty widać poniżej. A wam jak się podoba?



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz